wtorek, 7 października 2014

Przeprowadzka! :)

Kochani, dzisiaj będzie krótko ale na temat!

Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać Kamila, który zaoferował mi swoją pomoc z przeniesieniem bloga na własną domenę i tym samym pozbycia się wielu ograniczeń związanym z blogspotem! :) Ponieważ prywatnie zdarza mi się zajmować grafiką, chciałam żeby strona była w 100% "moja". Po wielu próbach powstało nowe logo, następne pozostałe części składowe odświeżonego wyglądu. Programowanie, przenoszenie i całą resztą o której nie mam bladego pojęcia oddałam w ręce specjalisty.

Dzięki współpracy z Sajtlab powstało nowe miejsce, które z dnia na dzień staje się coraz piękniejsze. Nie wszystko jest jeszcze dopięte na ostatni guzik, ale już teraz serdecznie zapraszam Was na www.lumpatia.pl :) Znajdziecie tam nowe wpisy, oraz część z archiwalnych notek. 

Ściskam najmilej!

fot. Dariusz Lipa

wtorek, 23 września 2014

#100happydays

Generalnie jestem pesymistką, przewrotnie nazywaną skrajną realistką... Z moją tendencją do wyszukiwania w każdej sytuacji jedynie negatywów, ciężko było wywołać uśmiech na twarzy. No cóż, z narodową przypadłością do narzekania nie powinno się przecież walczyć! Otóż nic bardziej mylnego... Końcem grudnia pojawił się (ponownie!) pomysł założenia bloga - ruszył w styczniu i miał za zadanie odciągnąć mnie trochę od codziennej rutyny. Głównym wyzwaniem było nauczenie się dostrzegać tego co fajne, wartościowe i ciekawe, jednocześnie nie skupiać całej uwagi na porażkach. Wyobraźcie sobie jaką minę zrobił mój ukochany gdy usłyszał coś w rodzaju "od teraz jestem szczęśliwym, niemarudzącym człowiekiem"... ^^ Abrakadabra! Blog okazał się różdżką, dzięki której zmieniło się moje  podejście do świata, a przede wszystkim samej siebie... Wstęp długi, ale chciałam żebyście zobaczyli że nawet w najbardziej irracjonalny sposób można zmienić... wszystko! 

Słyszeliście o 100happydays? To międzynarodowy projekt, który zachęca ludzi do podjęcia wyznawania bycia szczęśliwym przez kolejnych sto dni. Zadaniem „uczestnika” jest codzienne dokumentowanie chwil w których uśmiech zagościł na jego twarzy. Początkowo bardzo sceptycznie podchodziłam do tego wyzwania, jednak już w połowie zauważyłam że nawet najdrobniejsze przyjemności sprawiają mi jakby większą radość. Oczywiście, bywały dni w których nie wydarzyło się nic wyjątkowego... w takich chwilach sama organizowałam „małe przyjemności”. Czasem był to wypad na kawę z przyjaciółką, innym razem dodatkowe pół godziny jogi. Udział w projekcie nie tylko spotęgował moją umiejętność dostrzegania pozytywów w większości sytuacji, ale również wyrobił we mnie nawyk codziennego znajdowania czasu na bycie szczęśliwą! A nie jest to takie oczywiste, zwłaszcza jak mamy natłok obowiązków i zobowiązań. Tak, zdarzało mi się na kilka dni odpuścić, gdy miałam tysiąc ważnych spraw do załatwienia! Na szczęście wracałam, dzięki czemu powstało 100 zdjęć - urywków, przywołujących uśmiech...  


niedziela, 14 września 2014

cooking: deser à la tiramisu!

Połowa września przyniosła potrzebę porządków zapowiadających „małą” przeprowadzkę! W przysłowiowej szufladzie znalazłam zdjęcia deseru przygotowanego dla znajomych gdzieś w połowie lipca... Lubicie kawę? Ja bardzo. A jeszcze bardziej lubię tiramisu! 


Ekspertem nie jestem, dlatego przepis który znajdziecie poniżej nazwijmy roboczo „deser a la tiramisu”. Smakowo podobnie, choć receptura na pewno znacznie odbiega od oryginału... Deser bardzo szybki, idealny zarówno do podawania w pucharkach jak i przygotowania w większej blasze.

czwartek, 11 września 2014

DNI DRUKU 3D, czyli jak wydrukować zaliczenie?

Prywatnie jestem wielką fanką Grey's Anatomy, a ponieważ z nowymi technologiami jestem trochę na bakier, to właśnie z serialu medycznego dowiedziałam się czym jest druk 3d... No cóż, pomyślałam, to przecież magia telewizji! Kilka tygodni później, w ramach projektu studenckiego, przyszło mi stworzyć fantazyjne zadaszenie. W głowie urodziła się niecodzienna wizja – lekka, a jednocześnie monumentalna konstrukcja, przypominająca symetrycznie pozaginaną kartkę papieru. Wszystko szło sprawnie, aż do skonstruowania modelu... Wyobraźcie sobie moją minę gdy prowadzący oświadczył – papier nie wchodzi w grę! Określona skala, mikroskopijne elementy wygięte w nieregularny sposób... Gdybym w tamtym momencie zainteresowała się drukiem przestrzennym, zdobycie piątkowego zaliczenia byłoby zdecydowanie prostsze!

(tą żabę, w kolorze zielonym, poproszę do ogrodu!)

Dlaczego zdecydowałam się na tak długi wstęp? Ponieważ na własnej skórze przekonałam się, że nowe technologie mogły ułatwić mi życie już jakiś czas temu, a tym samym również Wam!

sobota, 9 sierpnia 2014

cooking: najlepsza tarta z kurkami i kurczakiem

Uwielbiam tarty, szczególnie latem! W kruche ciasto możemy wrzucić prawie wszystko, a całość dobrze smakuje zarówno na ciepło jak i zimno. Ostatnio wypróbowałam kilkanaście różnych przepisów, aż w końcu znalazłam recepturę na ciasto idealne! Czytajcie dalej... :)